Apokalipsa w wersji full HD

Podaj mi tytuł swojego ulubionego serialu, a powiem ci kim jesteś.

Serial – nowa dziedzina w rozmowach znajomych. Możemy gadać o polityce, ale mordobicie będzie, możemy rozmawiać o pogodzie, ale i tak będzie zła, może o dzieciach, ale „jakonamanaimię”możemy o wycieczkach, ale nie każdego interesuje cena drinka w kurorcie na Chorwacji.

Pozrozmawiajmy więc o serialach. W dzisiejszej rzeczywistości jest to najbardziej uniwersalny temat rozmów, wspólny mianownik. Kiedy rzucasz hasło „Stranger Things” i ktoś z drugiego końca sali łapie cię porozumiewawczym spojrzeniem. Ten moment, gdy ktoś na papierosie, kogo skorupa lodowa wydaje się nie do przebicia szepcze „Wake up, Dolores”, wtedy wiesz, że isteniej sens na świecie, a ty jeszcze do czegoś przynależysz. Wiesz, że ludzie mogą posługiwać się wspólnym kodem, że mogą emocjonowac się wymyślonym życiem niczym Mundialem. Wiesz, co to znaczy czekać z utęsknieniem na kolejny odcinek, a po tym odcinku cierpieć na jednodniowa melancholię, a kiedy skończy się sezon mieć Weltschmerz, zupełnie jak po wakacjach i wspominać odcinki jak letnie wieczory, kiedy „dużo wina się piło i mało się spało”.

Tak, seriale nadały naszemu życiu sens, moi drodzy Milienialsi, chwalmy seriale, bo są dobre.

Jak na przykład „Black Mirror”.

Black Mirror„, no cóż, zrył mi banię. Apokapiltyczna wizja przyszłości (dalekiej?), ukazująca jak będzie wyglądał stechnologizowany świat, gdzie media społecznościowe, urządzenia elektroniczne, technologia, system „like”, „tweet” i „share” stają się trzecim w rodzeństwie fauny i flory.  Trzy wesołe siostrzyczki.

Ale dlaczego serial „ryje banię”?

Ponieważ jest tak wiarygodny. Ukazuje wizję jutra, albo jeszcze nawet dziś wieczorem, tak obrzydliwie możliwą, że jeśli nie umiesz przeżyć dnia bez facebooka, robisz zdjęcie wszystkiego, WSZYSTKIEGO, W-S-Z-Y-S-T-K-I-E-G-O, jarasz się każdą nową „apką”, notorycznie zapraszasz „znajomych” do polubienia czegoś, zakładasz profil swojej śwince morskiej, należysz do stu milionów grup na fejsie, każdej odpowiedzialnej za inną kategorię życia i konsultujesz się z ichnim gronem starszyzny na temat hemoroidów, wyboru nowej pralki, najzdrowszych wkładek do butów i najtańszego kominiarza, OBEJRZYJ TEN SERIAL.

I przemyśl swoje zachowanie.

A potem postanów poprawę.

Trzy sezony po trzy odcinki każdy i dziewięć paskudnych wizji przyszłości. A wśród nich: gdzie są granice tego co rzeczywsite i tego, co wirtualne? Granice uczestnictwa, sprawczości i bycia widzem, odbiorcą? Czy „like” jest już wyrażeniem opinii i jaką ma moc? Czy technologia zdetronizowała Boga? Co

Na początku był POP

Codziennie wędruję przez popkulturę i myślę o niej. Jem z nią obiad, zamykamy się w kinie, chodzimy na zakupy. Sprawia, że tańczę, albo się wzruszam. Nie wiem, czy to małżeństwo, rodzeństwo, czy to moje środowisko naturalne. Ale wymyśliłam sobie, że na potrzeby bloga przyjmę tytuł poślubionej popkulturze. Tak jest. Małżeństwo na otwartych zasadach, codziennie niespodzianki, nowe awantury, nowe pozycje, nowe sposoby okazywania miłości.

Także enchanté,

zapraszam do czytania Desperate Popwife